Dwanaście lat spędził w holenderskich laboratoriach Philips Research i NXP jako naukowiec, wynalazca i architekt systemów. Zostało mu z tego dwanaście przyznanych patentów i przyzwyczajenie, którego nie umie się pozbyć: zanim zacznie cokolwiek robić, chce wiedzieć, po co.
W 2010 roku wrócił do Polski, w 2012 poszedł na swoje. Zaczynał od tego, co znał najlepiej — jak dobrze pracować. Dość szybko okazało się, że to była łatwiejsza połowa problemu. Firmy zwykle całkiem nieźle wiedzą, jak coś zrobić; znacznie gorzej idzie im ustalenie, co właściwie warto zrobić, i dogadanie się co do tego w kilka osób. Z tej obserwacji powstało Value-based Decisions — metoda, którą zbudował i której dziś uczy.
Pracował z firmami każdej wielkości: od startupów po największy bank w Polsce. Również z fundacjami, parkiem narodowym, organizacjami pozarządowymi, a nawet z ministerstwem. Skala się zmieniała, problemy mniej.